Aby zrobić kompost, który nie śmierdzi, musisz bezwzględnie utrzymać odpowiedni stosunek węgla do azotu poprzez mieszanie suchych odpadów brązowych z mokrymi zielonymi oraz zapewnić ciągły dostęp tlenu do wnętrza pryzmy. Gnicie i odór siarkowodoru pojawiają się tylko wtedy, gdy masa ulega zbiciu, brakuje w niej powietrza lub wrzucisz do niej gnijące resztki pochodzenia zwierzęcego. To fizyka i biologia w najprostszym wydaniu. Kropka.
Pamiętam doskonale sytuację z zeszłego lata na naszym lokalnym ROD “Słonecznik” na obrzeżach Poznania. Mój sąsiad z działki obok postanowił założyć przydomowy kompostownik. Kupił plastikowy pojemnik w markecie budowlanym. Następnie przez trzy tygodnie wrzucał tam wyłącznie skoszoną, mokrą trawę z trawnika. Prawda jest zresztą absolutnie taka, że po miesiącu smród zgniłych jaj niósł się na dwie alejki dalej. Musieliśmy to wszystko wyciągać widłami w strugach deszczu. Na dole była po prostu czarna, śliska maź. Zabrakło tlenu. Zabrakło węgla. Zaczęła się fermentacja beztlenowa. Zrozumienie tego mechanizmu to podstawa, żeby nie powtórzyć jego błędu.
Dlaczego kompostownik nagle zaczyna cuchnąć?
Smród to sygnał alarmowy od mikroorganizmów. Zepsuta pryzma kompostowa krzyczy do ciebie, że proces tlenowy właśnie umarł. Kiedy brakuje tlenu do akcji wkraczają bakterie beztlenowe. Rozkładają one materię organiczną na związki, które po prostu śmierdzą. Powstaje siarkowodór. Powstaje amoniak. Powstają kwasy organiczne o bardzo ostrym, duszącym zapachu.
Zastanawiacie się zresztą, dlaczego to na dole tak gnije po zaledwie kilku dniach? Sam się nad tym borykałem dzisiaj u siebie we wtorek. Rzucasz warstwę liści, myślisz że jest dobrze. Ale potem dowalasz na to pięć wiader mokrych obierek. Masa siada pod własnym ciężarem. Odcina dopływ powietrza. I to jest ten moment, kiedy wszystko idzie źle. Bakterie tlenowe duszą się i giną. Zostaje ci cuchnące bagno.
Oto cztery powody, dla których twoja frakcja bio zamienia się w koszmar:
- Wrzucasz za dużo mokrej, zbitej trawy bez żadnego rozluźniacza. Trawa po skoszeniu zachowuje się jak gąbka, która po kilku godzinach zamienia się w nieprzepuszczalną skorupę odcinającą tlen.
- Całkowicie ignorujesz dodawanie materiałów brązowych.
- Pojemnik nie ma otworów wentylacyjnych na dole. Woda stoi. Zgnije.
- Wrzucasz resztki mięsa, kości lub nabiał, co natychmiast przyciąga muchy, szczury i uruchamia procesy gnilne białek zwierzęcych, z którymi zwykłe bakterie kompostowe sobie po prostu nie radzą.
Jakie są twarde zasady segregacji odpadów zielonych do kompostu?
Segregacja to nie jest wrzucanie wszystkiego jak leci do jednego wora. Dobrym pomysłem jest podzielenie sobie w głowie odpadów na dwie proste kategorie. Mokre i suche. Azot i węgiel. Zielone i brązowe. Musisz to mieszać. Bez mała prawie pięćdziesiąt procent objętości każdego dorzutu powinno stanowić coś suchego. Inaczej system padnie.
Odpady zielone to paliwo. Mają dużo azotu. Szybko się nagrzewają. Szybko się rozkładają. To skoszona trawa, chwasty bez nasion, resztki warzyw i owoców z kuchni, fusy po kawie i herbacie. Mają w sobie mnóstwo wody. Zbyt dużo zielonego oznacza smród i gnicie.
Odpady brązowe to struktura. Mają dużo węgla. Są suche i twarde. Rozkładają się wolno. To suche liście, słoma, siano, rozdrobnione gałęzie, zrębki drzewne, tektura bez nadruków, wytłoczki po jajkach, a nawet trociny. One dają przestrzenie, przez które przelatuje powietrze. Piją nadmiar wody z zielonych resztek.
Teraz trochę prywaty i dygresji. Szlag mnie trafia, gdy widzę na forach ogrodniczych ludzi piszących, że wrzucają do kompostu całe worki foliowe z rzekomo “biodegradowalnego” plastiku ze sklepów. Prawda jest taka, że to gówno nie rozkłada się w domowych warunkach przez trzy lata. Wyciągasz potem z pryzmy strzępy zielonej folii. Rozrywa to strukturę i blokuje dostęp tlenu. Plastik to plastik. Nie wrzucaj tego. Rzucaj surowe resztki prosto z wiaderka. Umyj wiaderko. Tyle.
Co dokładnie oznacza stosunek węgla do azotu i jak go kontrolować?
Chemicy powiedzą ci, że optymalny stosunek węgla do azotu (C:N) wynosi 25:1 lub 30:1. Dla zwykłego człowieka to czysta abstrakcja. Nikt nie będzie biegał do ogrodu z kalkulatorem i wagą laboratoryjną. Musisz to robić na oko.
Zmieniliśmy te zasady na robocie u nas w spółdzielni. Zamiast liczyć ułamki, po prostu kazaliśmy ludziom trzymać obok kompostownika worki z suchymi liśćmi z jesieni albo zrębkami. Zasada jest banalnie prosta. Wyrzucasz wiaderko mokrych obierek z kuchni? Przysyp to od razu dwiema garściami suchych liści albo tektury. Wyrzucasz taczkę trawy? Przesyp ją warstwami cienkich gałązek. Buduj to jak lasagne.
| Rodzaj materiału | Kategoria | Właściwości i rola w pryzmie |
| Skoszona trawa | Zielone (Azot) | Mokre, zbite, szybko podnosi temperaturę. Łatwo gnije. |
| Suche liście | Brązowe (Węgiel) | Rozluźnia, wchłania wilgoć, daje strukturę. |
| Resztki warzyw | Zielone (Azot) | Dużo wody, szybko przyciąga dżdżownice. |
| Gruby karton | Brązowe (Węgiel) | Świetnie chłonie wodę. Wymaga porwania na mniejsze kawałki. |
Ten układ po prostu działa. Jeżeli czujesz, że zapach robi się ostry, brakuje węgla. Dorzuć podartych wytłoczek po jajkach. Jeżeli pryzma jest sucha jak pieprz i nic się nie dzieje przez miesiąc, brakuje azotu i wody. Dorzuć trawy i podlej to konewką. Kompostowanie to ciągłe reagowanie na to, co widzisz i czujesz.
Czy wrzucanie skoszonej trawy zawsze kończy się katastrofą?
Nie. Ale zazwyczaj tak. Trawa to największy wróg początkujących ogrodników. Ludzie mają wielkie trawniki. Koszą je w sobotę. Zbierają cztery wielkie kosze z kosiarki i zrzucają to w jedno miejsce. Powstaje gruba na pół metra zbita warstwa.
Trawa ma to do siebie, że błyskawicznie zaczyna się “palić” wewnątrz. Temperatura skacze. Bakterie szaleją. Ale ponieważ trawa jest drobna i mokra, natychmiast odcina powietrze do środka. W ciągu 48 godzin środek tej góry staje się beztlenowy. Otwierasz pokrywę i masz wrażenie, że ktoś wylał tam gnojówkę.
Żeby tego uniknąć, musisz trawę podsuszyć. Zostaw ją na trawniku po skoszeniu na jeden dzień. Niech zwiędnie i odda wodę. Dopiero potem zbierz ją i wrzuć do kompostownika. Ale uwaga. Nigdy nie wrzucaj warstwy grubszej niż 10 centymetrów na raz. Przesyp ją zrębkami, suchymi badylami po malinach albo słomą. Złamanie tej zasady zawsze, ale to zawsze kończy się smrodem.
Jak często trzeba przerzucać zawartość i napowietrzać pryzmę?
Brak tlenu to śmierć kompostu. Bakterie tlenowe potrzebują powietrza do życia i pracy. Jeśli zostawisz pryzmę samą sobie na rok, to ostatecznie coś tam z tego wyjdzie, ale potrwa to wieki, a po drodze może zgnić. Napowietrzanie to fizyczna konieczność.
Ja osobiście biorę widły amerykańskie (te szerokie, z tępymi zębami) i raz na trzy lub cztery tygodnie po prostu wbijam je głęboko w środek i mocno ruszam na boki. Tworzę kominy powietrzne. Czasami przewalam górę na dół. To ciężka, fizyczna robota. Ale efekty widać od razu. Temperatura w środku znowu rośnie. Proces rusza z kopyta.
Jeżeli masz plastikowy kompostownik termiczny i nie da się w nim machać widłami, kup specjalny aerator do kompostu. To taki metalowy pręt ze składanymi skrzydełkami. Wbijasz go do samego dna, a przy wyciąganiu skrzydełka się otwierają i wyciągają część zbitego materiału do góry. Kosztuje grosze. Ratuje życie.
Czego pod żadnym pozorem nie wolno wrzucać do frakcji bio?
Są rzeczy, których wrzucenie rozwala cały system. Ludzie mają dziwne pomysły. Myślą, że skoro coś jest z natury, to zgnije i będzie nawóz. Błąd. Będzie katastrofa sanitarna.
Nie wrzucaj resztek mięsa. Nie wrzucaj kości, chrząstek, ości po rybach. Zwykłe bakterie kompostowe tego nie ruszą wystarczająco szybko. Zrobią to za to muchy plujki. Złożą jaja. Będziesz miał tysiące białych larw wijących się w resztkach jedzenia. Do tego zapach padliny przyciągnie szczury, kuny i lisy z całej okolicy. Tego po prostu się nie robi.
Omijaj też nabiał. Ser, jogurty, mleko. Gnijące białko zwierzęce śmierdzi okrutnie. Dodatkowo mocno zakwasza środowisko, co potrafi zabić pożyteczne mikroorganizmy.
Kolejna sprawa to chore rośliny. Pomidory porażone zarazą ziemniaczaną, liście drzew owocowych z parchem. Kompostownik przydomowy rzadko osiąga temperaturę rzędu 60 stopni Celsjusza, która jest w stanie zabić zarodniki grzybów. Wrzucając to, po prostu hodujesz sobie patogeny na kolejny sezon. Rozrzucisz ten gotowy kompost na wiosnę i znowu zarazisz całą uprawę. Spal to albo wyrzuć do pojemnika na zmieszane.
Popiół z węgla to trucizna. Zawiera metale ciężkie. Popiół z czystego drewna z kominka jest okej, ale w bardzo małych ilościach, bo potężnie podnosi pH (odkwasza). Jak sypniesz wiadro popiołu, zabijesz dżdżownice i zatrzymasz proces.
Kiedy dżdżownice kalifornijskie mają sens?
Dżdżownice kompostowe to maszyny do przerabiania resztek. Żrą materię organiczną i wydalają wermikompost, który jest czarnym złotem dla roślin. Mają ogromny apetyt.
Ale tu pojawia się problem z ich przetrwaniem. Prawdę mówiąc, nikt u nas do końca nie wie, czy one przeżyją srogą zimę w plastiku na zewnątrz, to chyba zależy od fartu i grubości izolacji boków. Jednego roku przeżyją, drugiego wymarzną do zera i trzeba kupować nowe stado na Allegro za 50 złotych. Wymagają też wilgoci. Jeśli latem wyjedziesz na wakacje, a pryzma wyschnie na wiór, dżdżownice uciekną w głąb ziemi albo po prostu uschną.
Sprawdzają się genialnie w zamkniętych systemach w garażu albo w piwnicy. Na zewnątrz to zawsze loteria. Jeśli jednak masz pryzmę bezpośrednio na ziemi, lokalne, polskie dżdżownice same do niej wejdą od spodu. Zrobią swoją robotę za darmo i schowają się głęboko pod ziemię przed mrozami. Czasem nie warto przepłacać za kalifornijskie fanaberie.
Jak uratować śmierdzący kompostownik? Instrukcja ratunkowa.
Zrobiłeś błąd. Czuć siarkowodór. Żona krzyczy, sąsiedzi grożą strażą miejską. Co robisz?
Zakładasz rękawice. Bierzesz widły. Wywalasz całą zawartość kompostownika na plandekę obok. Tak, będzie śmierdzieć. Musisz to przetrwać.
Zauważysz, że cała masa jest mokra, czarna i zbita w twarde bryły. Przygotuj sobie stertę suchego materiału. Porwane kartony, zmięte gazety (czarno-białe), trociny, zrębki. Zaczynasz wrzucać to z powrotem do pojemnika, ale tym razem robisz to warstwami. Sypiesz warstwę suchego. Na to rzucasz widłami trochę tej śmierdzącej mazi. Rozbijasz bryły widłami uderzając z góry. Znowu sypiesz suche. I tak do końca.
Tektura i trociny natychmiast wciągną nadmiar wody. Rozbicie brył wpuści tlen. Bakterie beztlenowe zginą w kontakcie z powietrzem. Zapach zniknie całkowicie w ciągu 24 do 48 godzin. Proces tlenowy ruszy od nowa. To brudna robota, ale uczy pokory do praw fizyki.
Gotowy kompost. Skąd wiadomo, że proces dobiegł końca?
Nie czekaj na cud. Kompost nigdy nie będzie wyglądał jak czysta, czarna ziemia z worka z Castoramy, o ile go nie przesiejesz przez specjalne sito. Zawsze będą w nim kawałki grubszych gałązek, pestki z awokado czy skorupki po orzechach włoskich, które rozkładają się latami.
Gotowy produkt pachnie ściółką leśną po deszczu. Jest ciemnobrązowy lub czarny. Ma gruzełkowatą strukturę. Nie rozpoznasz już w nim pierwotnych składników, z wyjątkiem tych najtwardszych. Przestaje się grzać. Temperatura wewnątrz spada do poziomu temperatury otoczenia.
Wybierasz to widłami od spodu. Rozrzucasz na grządki. Grubsze, nierozłożone frakcje wrzucasz z powrotem na górę pryzmy jako szczep bakterii na nową partię. I cykl toczy się dalej.
Przestańcie traktować kompostowanie jak skomplikowaną wiedzę tajemną. To zwykłe mieszanie mokrego z suchym i wpuszczanie powietrza do środka. Zepsułeś wczoraj? Przewal to widłami, rzuć kartonów i jedź dalej. Idź do ogrodu i napraw swoją pryzmę, zamiast czytać kolejne teoretyczne rozważania w internecie.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
- Czy do kompostu można wrzucać chwasty? Tak, ale tylko te, które nie wykształciły jeszcze nasion. Wrzucenie chwastów z nasionami spowoduje rozsianie ich po całym ogrodzie po użyciu gotowego kompostu, ponieważ przydomowe kompostowniki rzadko osiągają temperaturę niszczącą nasiona.
- Jak przyspieszyć rozkład w kompostowniku? Należy regularnie (co 3-4 tygodnie) przerzucać zawartość widłami w celu napowietrzenia, dbać o odpowiednią wilgotność (masa powinna być wilgotna jak wyciśnięta gąbka) oraz rozdrobnić większe gałęzie przed wrzuceniem.
- Czy cytrusy i obierki z pomarańczy nadają się do kompostowania? Można je wrzucać, ale w bardzo umiarkowanych ilościach. Skórki cytrusów są często pryskane środkami przeciwgrzybiczymi, co spowalnia ich rozkład, a w dużych ilościach mogą zakwasić środowisko.
- Dlaczego w kompoście są mrówki? Obecność mrówek to wyraźny sygnał, że pryzma kompostowa jest zbyt sucha. Mrówki budują gniazda w suchym środowisku. Należy solidnie podlać kompost wodą i przerzucić go widłami.
- Czy można kompostować odchody zwierząt domowych? Absolutnie nie. Odchody psów i kotów mogą zawierać groźne patogeny i pasożyty (np. toksokaroza), które nie zginą w przydomowej pryzmie. Należy je wyrzucać do odpadów zmieszanych.
- Co to jest aktywator kompostu i czy warto go używać? Aktywator to mieszanka bakterii i azotu przyspieszająca start pryzmy. Jest przydatny na samym początku lub po jesiennym sprzątaniu ogrodu, gdy wrzucamy dużo suchych liści. Na co dzień wystarczy garść gotowego kompostu lub ziemi rzucona na świeże odpady.
Bibliografia
1. Ministerstwo Środowiska – https://www.gov.pl/web/srodowisko
2. Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne – https://pwril.com
3. Główny Inspektorat Ochrony Środowiska – https://www.gov.pl/web/gios
4. Instytut Ochrony Środowiska – https://ios.edu.pl
5. Polski Związek Działkowców – https://pzd.pl



