Zimowanie pelargonii i surfinii – czy można zachować kwiaty na przyszły rok? Odpowiedź brzmi zdecydowanie tak, choć pelargonie znoszą ten proces znacznie lepiej, wymagając jasnego chłodu na poziomie od pięciu do dziesięciu stopni Celsjusza oraz drastycznego ograniczenia wody. Surfinie rzadko dają radę przetrwać w całości, więc żeby je zachować, trzeba pobrać jesienią młode sadzonki pędowe. Większość amatorów ponosi jednak porażkę już w grudniu. Zalewają korzenie. Koniec historii.
Prawda jest zresztą absolutnie taka, że utrzymanie starych roślin balkonowych przy życiu to brudna robota. Wymaga miejsca, chłodnej przestrzeni i powstrzymania odruchu ciągłego lania wody z konewki. W sklepach ogrodniczych co wiosnę ustawiają palety świeżych sadzonek. My jednak uparcie próbujemy ratować te ubiegłoroczne. Robimy to z sentymentu, oszczędności, a czasem z czystej przekory. Na osiedlu Przyjaźń w Warszawie widziałem kiedyś klatkę schodową dosłownie zapchaną starymi donicami. Sąsiadka z parteru potrafiła utrzymać jedną pelargonię rabatową przez sześć lat. Miała pień gruby jak małe drzewo. To twardy dowód, że biologia pozwala na wiele, jeśli tylko przestaniemy roślinie przeszkadzać.
Dlaczego pelargonie łatwiej przezimować niż surfinie?
Pelargonie mają mięsiste, grube pędy potrafiące magazynować wodę. Ich afrykańskie pochodzenie sprawia, że są zaprogramowane na przetrwanie okresów suszy. Surfinie to z kolei delikatne, wodochłonne maszyny do produkcji kwiatów. Mają cienkie łodyżki. Szybko drewnieją od spodu. Genetyka surfinii zakłada jeden potężny wyrzut energii w sezonie letnim, po czym roślina naturalnie zamiera. Wyciągnięcie jej z tego cyklu przypomina reanimację.
Różnica w budowie tkankowej determinuje całą strategię spoczynku zimowego. Gruboszowate łodygi pelargonii zniosą zapomnienie i przesuszenie. Wystarczy im chłodny kąt. Surfinia bez wody uschnie w tydzień, a przelana natychmiast złapie szarą pleśń. Zgniłe liście surfinii pokrywają się szarym nalotem błyskawicznie, infekując wszystko dookoła. Z tego powodu próbujemy zimować całe bryły korzeniowe u pelargonii, a u surfinii uciekamy się do cięcia młodych wierzchołków.
Jak przygotować pelargonie do zimowania na klatce schodowej lub w piwnicy?
Zabieranie donic z balkonu musisz zaplanować przed pierwszymi przymrozkami. Zwykle wypada to w połowie października. Minusowa temperatura ścina tkanki w jedną noc. Roślina po przemarznięciu nadaje się tylko na kompost. Wnosimy kwiaty do środka, gdy termometry w nocy pokazują około dwóch stopni na plusie. Wtedy zaczyna się cięcie.
Dobrym pomysłem jest drastyczne skrócenie pędów. Nie miej litości dla zielonych liści i resztek kwiatów. Zostawiamy nagie badyle o długości kilkunastu centymetrów. Dlaczego? Ponieważ duża masa liściowa w ciemnej piwnicy i tak zżółknie, opadnie i zacznie gnić. Ogołocona roślina spowalnia metabolizm. Zużywa mniej energii. Przechodzi w stan wegetatywnego snu. Miejsce cięcia warto zasypać cynamonem lub węglem aktywnym, by zablokować drogę grzybom patogennym.
- Przytnij grube pędy czystym, ostrym sekatorem na wysokość mniej więcej dłoni nad ziemią, usuwając absolutnie wszystkie zwiędłe liście, pąki kwiatowe i martwe gałązki, bo to one stają się pierwszym ogniskiem zgnilizny w niedoświetlonych pomieszczeniach, gdzie cyrkulacja powietrza w zasadzie nie istnieje.
- Zostaw sam rdzeń.
- Oczyść wierzchnią warstwę ziemi w doniczce z opadłych liści i ewentualnych śmieci.
- Postaw donicę w chłodnym miejscu.
Gdzie postawić przycięte donice na zimę?
Najlepsza jest nieogrzewana klatka schodowa z oknem. Jasna, chłodna piwnica też zda egzamin. Weranda, przeszklony wiatrołap albo strych – to idealne lokalizacje. Temperatura musi oscylować w granicach od pięciu do dziesięciu stopni Celsjusza. Poniżej zera korzenie zmarzną. Powyżej piętnastu stopni roślina dostanie fałszywy sygnał o nadejściu wiosny. Zacznie wypuszczać blade, wiotkie pędy. Te wyciągnięte do światła nitki wyczerpią całe zapasy zgromadzone w korzeniach. W efekcie pelargonia padnie w okolicach lutego.
Siedziałem nad tymi donicami w zeszłym roku o trzeciej nad ranem. Przenosiłem je z garażu do piwnicy, bo nagle zapowiadali falę mrozów. Zrobiłem to w pośpiechu. Złamałem dwa najgrubsze pędy. Ostatecznie przeżyły obie sztuki, co tylko potwierdza ich niesamowitą odporność na błędy ludzkie.
Co zrobić z surfinią, żeby przetrwała do wiosny?
Zimowanie całych skrzynek z surfiniami to zazwyczaj strata czasu. Rośliny te rzadko budzą się w dobrej formie. Znacznie lepszą metodą jest pobranie sadzonek pędowych jesienią. Wybieramy zdrowe, zielone wierzchołki o długości około dziesięciu centymetrów. Nie mogą mieć kwiatów ani pąków. Jeśli mają – urywamy je bez sentymentu.
Odrywamy dolne liście. Wsadzamy nagi pęd do ukorzeniacza, a następnie do pojemnika z lekką, przepuszczalną ziemią wymieszaną z perlitem. Taka młoda sadzonka spędzi zimę na jasnym parapecie w chłodniejszym pokoju. Potrzebuje światła. Dużo światła. W przeciwieństwie do starych pelargonii w piwnicy, młode surfinie nie idą spać całkowicie. One powoli rosną, budując system korzeniowy na nowy sezon.
| Rodzaj podłoża do ukorzeniania | Szansa na przyjęcie sadzonki surfinii | Ryzyko gnicia pędu |
| Czysta woda w szklance | Wysoka | Bardzo wysokie |
| Ziemia uniwersalna bez dodatków | Niska | Wysokie |
| Mieszanka torfu i perlitu (1:1) | Wysoka | Niskie |
| Włókno kokosowe | Średnia | Niskie |
Tabela wyraźnie pokazuje, że perlit to podstawa. Zapewnia dostęp tlenu do tworzących się korzeni. Bez powietrza w glebie młoda surfinia udusi się w ciągu kilku dni. Ziemia musi być ledwie wilgotna. Mokre błoto zabije sadzonki szybciej niż mróz.
Jak często podlewać zimujące rośliny balkonowe?
To najczęstszy błąd. Ludzie leją wodę z przyzwyczajenia. Zimą rośliny w stanie spoczynku nie transpirują. Nie mają liści, więc nie wyparowują wody. Podlewanie pelargonii w chłodnej piwnicy ograniczamy do absolutnego minimum. Ziemia w doniczce powinna wręcz całkowicie wyschnąć między jednym a drugim podaniem wody. Dajemy około szklanki raz na miesiąc. Czasem rzadziej. Dopiero gdy pędy zaczynają niepokojąco się marszczyć, dostarczamy im trochę wilgoci.
Z surfiniami na parapecie postępujemy inaczej. Mają liście. Stoją w cieplejszym miejscu. Podlewamy je, gdy wierzchnia warstwa ziemi wyschnie na głębokość palca. Zawsze od dołu, do podstawki. Lanie wody po liściach w krótkie, zimowe dni to zaproszenie dla infekcji grzybowych.
Gdy wchodzisz do piwnicy i czujesz ciężki, zatęchły zapach mokrej ziemi, wiedz, że przesadziłeś. Ten zapach to gnijące korzenie włośnikowe. W takiej sytuacji nie ma już raczej czego ratować. Trzeba wyrzucić zawartość donicy, umyć ją i zapomnieć o sprawie na przyszły rok.
Pleśń, mszyce i przędziorki – co atakuje kwiaty w stanie spoczynku?
Wydawałoby się, że zimą szkodniki śpią. Nic bardziej mylnego. Przeniesienie donic z dworu do zamkniętego pomieszczenia izoluje szkodniki od ich naturalnych wrogów. Brak wiatru, deszczu i drapieżnych owadów sprawia, że klatka schodowa staje się inkubatorem.
Ziemiórki to małe, czarne muszki latające nad ziemią. Ich larwy żerują w mokrym podłożu, zjadając martwą materię organiczną. Gdy jej brakuje, atakują żywe korzenie. Pojawiają się zawsze tam, gdzie ziemia jest zbyt mokra. Przesuszenie bryły korzeniowej to najtańszy sposób na pozbycie się problemu. Jeśli to nie pomoże, trzeba użyć żółtych lepów lub podlać ziemię wyciągiem z czosnku.
Przędziorki atakują z kolei w suchym, ciepłym powietrzu. To mikroskopijne pajęczaki. Wysysają soki z liści zimujących sadzonek surfinii. Zauważysz je po drobnej pajęczynce w kątach liści oraz żółtych plamkach na blaszce. Zwalczanie przędziorka wymaga oprysku. Domowe sposoby zawodzą. Mszyce potrafią obsiąść blade, zimowe pędy pelargonii, jeśli temperatura w pomieszczeniu wzrośnie powyżej normy. Zgniatamy je palcami. To brutalne, ale skuteczne.
Szara pleśń to wróg numer jeden. Atakuje rany po cięciu. Rozwija się w warunkach wysokiej wilgotności i słabej wentylacji. Porażone pędy brązowieją, miękną i pokrywają się szarym puszkiem. Takie fragmenty wycinamy natychmiast z dużym marginesem zdrowej tkanki. Resztę rośliny opryskujemy preparatem grzybobójczym.
Kiedy wybudzać pelargonie i surfinie z zimowego snu?
Koniec lutego i początek marca to moment przełomowy. Dzień staje się wyraźnie dłuższy. Rośliny wyczuwają zmianę natężenia światła. Zaczynają produkować nowe przyrosty. To sygnał do działania. Wyciągamy donice z piwnicy. Przenosimy je w cieplejsze, dobrze oświetlone miejsce. Zaczynamy częściej podlewać.
Marzec to czas na przesadzanie. Stara ziemia z ubiegłego roku jest wyjałowiona. Wyciągamy bryłę korzeniową z donicy. Otrzepujemy ze starego podłoża. Często trzeba korzenie lekko rozluźnić, a nawet przyciąć od spodu, jeśli utworzyły zbitą matę. Sadzimy pelargonie do świeżej, żyznej ziemi. Pierwsze nawożenie zaczynamy jednak dopiero po trzech tygodniach od przesadzenia. Wcześniejsze podanie nawozu spali młode korzenie uszkodzone podczas zabiegu.
Zimujące sadzonki surfinii w marcu warto uszczykiwać. Urywamy same wierzchołki wzrostu. Roślina zareaguje wypuszczeniem pędów bocznych. Zrobi się gęsta i krępa. Bez tego zabiegu wyrośnie nam jeden długi, łysy pęd z pojedynczym kwiatkiem na końcu.
W kwietniu zaczynamy hartowanie. Wynosimy rośliny na balkon w ciepłe dni, ale chowamy na noc. Wystawienie wybudzonych, wydelikaconych roślin prosto na ostre, wiosenne słońce skończy się poparzeniem liści. Zrobią się białe, jakby ktoś wylał na nie wybielacz. Hartowanie musi trwać około dwóch tygodni. Na stałe zostawiamy donice na zewnątrz dopiero po zimnej zośce, czyli w połowie maja.
Utrzymanie roślin przez zimę to test cierpliwości. Wymaga wyczucia, powstrzymania nadgorliwości i zgody na pewien procent strat. Nie każda sadzonka dotrwa do maja. Nie każdy pęd wypuści liście. Ale te sztuki, które przetrwają, odwdzięczą się potężnym systemem korzeniowym i wcześniejszym kwitnieniem. Zaczniecie robić to z oszczędności, a skończycie z kilkudziesięcioma donicami na klatce schodowej, spierając się z sąsiadami o miejsce przy oknie. Pora sprawdzić swoje sekatory i wyczyścić parapety na zimę.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
- Czy pelargonie mogą zimować na zewnątrz?
Nie. Pelargonie zamarzają w temperaturze poniżej zera stopni Celsjusza. Muszą zostać wniesione do pomieszczenia przed pierwszymi jesiennymi przymrozkami. - W jakiej temperaturze zimować surfinie i pelargonie?
Stare karpy pelargonii wymagają temperatury od 5 do 10 stopni Celsjusza. Młode sadzonki pędowe surfinii trzymamy w nieco cieplejszych warunkach, około 12-15 stopni na jasnym parapecie. - Czy trzeba obcinać pelargonie na zimę?
Zdecydowanie tak. Należy skrócić pędy na wysokość kilkunastu centymetrów i usunąć wszystkie liście oraz kwiaty, żeby zapobiec gniciu rośliny w ciemnym i chłodnym pomieszczeniu. - Jak często podlewać kwiaty balkonowe w piwnicy?
Bardzo rzadko. Zazwyczaj wystarczy podlać roślinę niewielką ilością wody (około szklanki) raz na miesiąc, dopuszczając do całkowitego przeschnięcia ziemi pomiędzy podlewaniami. - Dlaczego surfinie usychają zimą w domu?
Najczęściej z powodu zbyt suchego powietrza od kaloryferów, braku wystarczającej ilości światła słonecznego lub przelania korzeni prowadzącego do ich gnicia. - Kiedy zacząć nawozić przezimowane rośliny?
Nawożenie rozpoczynamy dopiero na przełomie marca i kwietnia, około trzy tygodnie po przesadzeniu wybudzonych roślin do nowej, świeżej ziemi doniczkowej.
Bibliografia
1. Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa – https://piorin.gov.pl
2. Instytut Ogrodnictwa w Skierniewicach – https://inhort.pl
3. Wydawnictwo Naukowe PWN – https://pwn.pl
4. Główny Urząd Statystyczny – https://stat.gov.pl
5. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej – https://www.gov.pl/web/nfosigw



